Vanitas vanitatum

czyli

 (tego nie) było.

Czasem napada mnie takie okropne uczucie, że wszystko, co istnieje, co napisano i wydrukowano, zamknąć można w jednym, góra dwóch pomysłach, że wszystko już było i że wszystko to marność. Inaczej – jak popełnił pan Ćwiek w lutowym felietonie NF – ilość pomysłów na świecie jest skończona. Brr.

A potem… potem staje się cud, nastaje pomysł (najpiękniejsza rzecz na świecie!) i wszystko inne traci sens. Śmiejesz się ze swoich wcześniejszych myśli, bo oto jest, świeży, młody pomysł, który pod palcami rozkwita jako cały nowy świat. I tylko czeka na ciebie, na to, co z nim zrobisz i jak go wykorzystasz.

Jesteśmy ludźmi. Ilość pomysłów nigdy nie będzie – nie może być! – wartością skończoną, inaczej nie nastąpiłby jakikolwiek rozwój. Uważam, że to wspaniałe.

Reklamy